Witam jakoby banalnie to nie zabrzmiało, witam po stokroć moich czytelników / czytelnika / kogokolwiek? Witam w Poniedziałek, całkiem miły, jak się jest na bezrobociu wszystkie dni tygodnia są miłe. Dobra, nie czaruję - prawdę mówiąc trochę się nudzę, i poza bezowocnym roznoszeniem CV z jednego do drugiego miejsca, wiecznym sprzątaniem i wychodzeniem w najdalsze zakątki miasta pod pretekstem kupna gazety nie mam nic do roboty. A! no tak, studiowanie - jestem studentem: 10 miesięcy odpoczywam, 2 miesiące nie śpię, cała filozofia. Dziennikarstwo - dopiero się uczę, i czujnym okiem, i podpatrując i biorąc pod lupę uczę się kleić słowa dlatego bądźcie wyrozumiali. :)
Tak się akurat składa, że towarzyszy podróży komunikacji miejskiej sobie nie wybieramy. Jest to miejsce po brzegi wypełnione wachlarzem osobowości. Tak na przykład ja, jadąc autobusem spotykam Panią Krysię spod 6, robotników z drugim śniadaniem w reklamówce, dzieciaki narzekające na szkołę i plotkujące młode dziewczyny. Ba, najciekawiej jest kiedy „przypadkiem” podsłucha się fragment rozmowy. Podróże kształcą to czemu by nie i ta autobusowa? Istna kopalnia wiedzy - kiedy osoba obok nas prowadzi namiętny dialog przez komórkę, można wtedy dowiedzieć się co wczoraj Mariola jadła na obiad, jakich szukała w sklepie butów i czemu szef zwolnił ją z pracy. W takich sytuacjach można założyć słuchawki na uszy i być incognito z dala od tych wszystkich bzdur i miejskiej papki. Gorzej jest kiedy delikwent obok nas nie grzeszy higieną osobistą, aparycją i powiedzmy sobie szczerze koordynacja ruchów nie jest jego najmocniejszą stroną.
Wielokrotnie zdarza mi się, że towarzyszami podróży są bezdomni, nie jestem zachwycona tym ani ja, ani inni pasażerowie. Ostatnio zdarzyło mi się, że „pan” wpakował się do autobusu i z pełną premedytacją wybrał wolne miejsce obok mnie ( jest tyle miejsc! Czemu obok mnie?! ). Cały autobus w jednej sekundzie przeniósł się z tyłu na przód a ja zostałam nie mając wyjścia i mimo zatkanego nosa wdychałam fetor rozkładającego się metanolu, 3 dniowej libacji, niezbyt czystego ubrania i zgniłego jedzenia. Na szczęście jeden przystanek. Ja rozumiem, że przykro , że to jest w końcu problem w naszym i każdym innym mieście. Ale nie dość, że na gapę, to jeszcze uprzykrza to poranek albo popołudnie mieszkańcom. A jak na to reagują służby porządkowe i kierowcy autobusów?
Kontrolerzy biletów nawet nie są w stanie podejść do dość specyficznie wyróżniających się pasażerów na gapę ( proszę sobie wyobrazić grupę kontrolerów w maskach chirurgicznych stojących nad pijanym obieżyświatem, próbujących wymusić od niego bilet do kontroli ).Kierowca poproszony przez jednego z pasażerów, aby ten wyprosił uciążliwego pasażera na gapę , odpowiedział serdecznym tonem – „Pan wysiądzie” - i schował się za zaszklonym miejscem przy kierownicy. Miałam ochotę powiedzieć : - „Panie! usiądź pan tu gdzie pasażerowie wtedy poczujesz pan co znaczy smród!”.
Albo nie, ja się przesiądę.
Najlepiej na rower.
Będzie tanio , ekologicznie i bez fetoru.
Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo i regulamin będą usuwane.