Depresja, według najprostszej definicji, jest zespołem zaburzeń psychicznych, na który składają się: depresyjny nastrój, różnie nasilone zahamowania, niepokój psychiczny, długotrwały lęk. Według Światowej Organizacji Zdrowia depresja jest czwartym najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie, a w 2020 r. będzie zajmowała już drugie miejsce. Jest prawdziwą chorobą wymagającą leczenia, a nie słabością. Warto więc przyjrzeć się bliżej tej przypadłości, by zrozumieć i pomóc osobom cierpiącym na depresję. O tej chorobie rozmawiamy z lekarzem psychiatrą Joanną Kaźmierczak-Pawlik oraz psychologiem Anną Masłowską z ABJ Centrum Terapii w Płocku.
Czy depresja jest chorobą, która pojawia się na skutek negatywnych przeżyć, czy jej podłoże może tkwić wewnątrz człowieka?
Joanna Kaźmierczak-Pawlik – Różne są rodzaje, jak i przyczyny depresji. Ponadto przyczyny tej choroby często nakładają się na siebie. Jednym z rodzajów tej choroby jest depresja reaktywna, czyli taka, która pojawia się na skutek nagłej bądź przewlekłej sytuacji, albo też ciągłego stresu. Depresja może też być wynikiem długiego trwania w związku czy w rodzinie, gdzie była stosowana przemoc. Ale też choroba ta może pojawić się po uzyskanym awansie, gdyż będzie to tak duży dla człowieka stres, z którym organizm nie potrafi sobie inaczej poradzić. Innym rodzajem tej choroby jest depresja, która ma podłoże biologiczne czy genetyczne. Depresję, jako chorobę psychiczną najczęściej utożsamiamy właśnie z tym rodzajem. Wówczas mówimy o chorobie jedno i dwubiegunowej. W jednobiegunowej są epizody nawracającej depresji, a w dwubiegunowej na zmianę epizody depresji i epizody manii. Taka depresja może pojawić się bez jakieś zauważalnej przyczyny. Możemy też wyróżnić depresję związaną ze stanem somatycznym. Na przykład depresja może pojawić się wtórnie przy niedoczynności tarczycy. Depresja może pojawić się też po przebytym zawale czy u osób chorych a cukrzycę.
Czy na depresję można być tak jak w przypadku innych chorób bardziej podatnym, albo bardziej odpornym?
J.K-P – Można tak powiedzieć. Ta podatność to może być garnitur genetyczny. Również pewne cechy osobowości predysponują do reagowania depresją.
Anna Masłowska – Człowiek o osobowości typu depresyjnego w taki sposób reaguje na trudne sytuacje. Najczęściej są to osoby, które w dzieciństwie, na wczesnym etapie rozwoju, przeżywały straty i teraz na zmiany życiowe, niekoniecznie te złe, reagują depresją.
J. K-P – Mówi się też o mechaniźmie wyuczonej bezradności. Polega on na tym, że jak ktoś w dzieciństwie bardzo się starał, a i tak zawsze działania kończyły się porażką, to po jakimś czasie przestaje się walczyć, uznaje się, że nie ma sensu nic robić, bo i tak nie ma się wpływu na zmiany. Taki światopogląd predysponuje do depresji.
Każdy z nas ma jednak czasem gorsze samopoczucie, a mówiąc kolokwialnie, każdy z nas czasem jest w dołku. Jak u kogoś bliskiego odróżnić zwykła chandrę od początków choroby?
A.M. – Ten stan, który zazwyczaj nazywamy chandrą trwa ok. kilku godzin. Kryzys życiowy może trwać kilka dni, czyli dopóki człowiek nie załączy mechanizmów adaptacyjnych. Natomiast jeśli ten stan trwa ponad 2 tygodnie, to jest to znak, że dzieje się coś poważniejszego.
Naturalna wydaje nam się natomiast rozpacz po utracie bliskiej osoby. Co powinniśmy zrobić, gdy nasz przyjaciel straci kogoś ważnego w jego życiu? Kiedy należy się zacząć o niego martwić?
J.K-P – Żałoba jest naturalnym mechanizmem, na który składa się kilka etapów. Najpierw jest niedowierzanie, potem złośc, targowanie się z losem, zadawanie pytań typu czemu tak się stało, potem następuje etap smutku, w trakcie którego człowiek uświadamia sobie co się stało, płacze, tęskni, aż w końcu przychodzi akceptacja.
A.M. – Naturalna żałoba trwa około roku. Przez rok mogą być różne objawy, które nam z boku stojącym mogą wydawać się depresyjne, ale one są naturalne, fizjologiczne.
J.K-P – Jeśli jednak w trakcie żałoby dojdzie do depresji zamrożone zostają emocje i wkradnie się obojętność. Człowiek więc ani nie targuje się z losem, ani też nie może płakać. Naturalny przebieg żałoby zostaje zatrzymany. Wraca się do niej dopiero, gdy minie depresja.
Jak możemy pomóc takim osobom?
A.M. – Trzeba takim osobom zwrócić uwagę, że dzieje się coś złego. Często człowiek, którego dopada ta choroba, traci krytycyzm. Taka osoba owszem wypełnia swoje obowiązki, funkcjonuje tak jak wcześniej, tylko jakość życia jest o wiele gorsza. Przestaje się cieszyć z tego co do tej pory sprawiało radość oraz rezygnuje z kontaktów, aktywności.
J.K-P – Trzeba pamiętać, że osoby poważnie chorujące nie skarżą się, nie powiedzą, że cos jest nie tak. Osoby te również nie będą same szukały pomocy.
A.M. - Takie zachowanie może stanowić zagrożenie dla funkcjonowania zawodowego, rodzinnego czy zdrowotnego. Osoby chore mogą więcej palić, częściej sięgać po alkohol, a także zaniedbywać leczenie innych chorób. Na przykład osoba z cukrzycą przestaje pilnować diety. To są sygnały, które powinny nas zaniepokoić. Wtedy najlepiej zmotywować i przekonać taką osobę, by spotkała się ze specjalistą.
Czy kiedy zauważymy takie zachowanie u bliskiej osoby to na początek powinniśmy taką osobą „potrząsnąć”?
J.K-P – To zależy przede wszystkim od głębokości choroby. Jeżeli to jest etap, że chory już nie ma świadomości tego co się z nim dzieje to taką osobą trzeba się zaopiekować, a także wziąć odpowiedzialność i zaprowadzić ją do specjalisty. Trzeba pamiętać, że ona sama nie jest w stanie podjąć takiej decyzji. Osoby z depresją mają poczucie, że są do niczego, więc nie będą szukały pomocy, by dodatkowo nikogo nie obciążać. Jeśli natomiast depresja jest na etapie gdzie chory ma jeszcze świadomość tego co się dzieje, to nie „potrząsać”, ale porozmawiać, pokazując realia, zrozumieć. Należy też przy tym zwrócić chorej osobie uwagę, z czym sobie nie radzi.
A.M. – Takie potrząsanie poprzez wskazanie, ile dana osoba rzeczy zaniedbała, może zadziałać w drugą stronę. Główną cechą depresji jest pustka i poczucie winy. Chore osoby i tak same siebie obwiniają, więc nie należy im jeszcze dokładać i wypominać, że coś zaniedbały. Takiej osobie trzeba okazać zrozumienie.
Zdarza się niestety, że osoby chore na depresję próbują popełnić samobójstwo.
A.M - Jeśli jest zagrożenie życia, to zabezpieczamy życie. Najlepiej taką osobę zabrać od razu na oddział psychiatryczny.
J.K-P – Takiej odpowiedzialności już nie ma co brać na siebie, tylko trzeba chorej osobie przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo.
Jak pomóc następnie takim osobom po wyjściu ze szpitala? Rozmawiać z nimi o tym czy nie wracać do tego tematu?
J.K-P – Trzeba rozmawiać o chorobie, jak o normalnej sprawie. Nie powinno się traktowac tej choroby jak tematu tabu. Jeżeli mówimy o chorobie przewlekłej, nawracającej, to po pobycie w szpitalu mamy następne etapy. Jest rehabilitacja, jest uczenie się tej choroby zarówno przez chorego jak i rodzinę, oswajanie się z nią. Jest to profilaktyka, która ma na celu przygotowanie na nawroty choroby. Rodzina też wymaga wsparcia. Trzeba pamiętać, że zmęczenie czy nawet złość bliskich jest czymś naturalnym.
Czy człowiek jest w stanie sam u siebie zauważyć początki depresji?
A.M. – Człowiek, który żyje wolniej, uważniej, analizuje swoje reakcje i zachowania, może stwierdzić, że coś jest nie tak. Natomiast osoby bardziej skoncentrowane na działaniu, nie zagłębiające się w emocje, po prostu wpadają w taki stan nie zdając sobie z tego sprawy.
J.K-P – Są też tak zwane maski depresji. Ktoś może cierpieć fizycznie i chodzić od lekarza do lekarza szukając przyczyny przewlekłego bólu, a w końcu okazuje się, że to depresja. Człowiek też może „uciekac” przed depresją oddając się intensywnej aktywności, brać udział w zajęciach podnoszących adrenalinę, zatrzymanie przychodzi najczęściej, gdy organizm jest już wyczerpany i pojawia się czarna pustka .
Czy w leczeniu depresji potrzebne są farmakologiczne środki antydepresyjne?
J.K-P - Nie zawsze. Czasem lepsze jest leczenie psychoterapeutyczne.
Czy reklamowane w telewizji leki mogą uzależniać?
J.K-P - Prawdziwe leki przeciwdepresyjne, które nie mogą być reklamowane nie uzależniają. Działają na przekaźniki w mózgu. Pomagają wówczas, gdy to przekaźnicwo jest zaburzone, czyli w depresji. U osoby zdrowej nie zadziałają, wbrew powszedniej opinii że to tabletki szczęścia.
A.M – Leki, które znamy z reklam to mieszanki ziół, które nie uzależniają, ale depresji nie leczą. To są leki, które tylko tonizują stan emocjonalny. Mogą na przykład uspokajać.
Portal nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Komentarze wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo i regulamin będą usuwane.